Rekolekcje Śnieżnica 2015

Być szczęśliwa

Byłam trzy lata temu na CDN’ie. Wtedy wierzyłam, bo mama mówiła, że tak jest właściwie, a poza tym, gdybym nie chodziła z nią do kościoła,

przegapiłabym rosół mojej babci, który następował potem i był pewnego rodzaju nagrodą, przynajmniej wtedy.

To wprowadziło mnie w ateizm i bunt przeciwko temu, co powinno się cenić najbardziej i ludziom, rodzinie, ambicji.

Jedna rzecz mnie ciekawi; nawet będąc dnem człowieka, zamkniętym na Boga, miałam taki głosik w głowie, z którym rozmawiałam w razie potrzeby. Nie wiem, czy spełniał moje prośby, ale wiem, że słuchał.

Pół roku temu, w styczniu 2015, nastąpił przełom. Moja najlepsza przyjaciółka, najbardziej ukochana przeze mnie osoba, po prostu odeszła. Nie kłóciłyśmy się wcześniej, nie kłóciłyśmy się potem. Tak jakbyśmy ze wspólnej ciszy przeszły do osobnych.

Przez to, został czas. Masa niezapełnionego czasu. Moja mama pracowała do późna, więc nie mogła go zapełnić. Wracałam wieczorami do ciemnych okien i płakałam. W duchu nigdy nie przestawałam. Po jakimś czasie postanowiłam coś z tym zrobić.

Skojarzyłam Harambee i już w marcu zdecydowałam, że pojadę. Dołączyłam także do Centrum Wolontariatu w Bielsku-Białej. Nie obeszło się bez czekania, ale kiedy nadeszło, Bóg wygrał mnie uśmiechem obcego człowieka. Wciąż to robi.

Dziękuje Mu za to, że we mnie uwierzył i w to, że jestem gotowa na dar wspólnoty. Prowadził mnie, nawet kiedy Go nie słuchałam. Wybawił mnie z toksycznej relacji, żebym poznała najwspanialszych ludzi na świecie i mogła być szczęśliwa. I jestem.

 

Do ludzi: uśmiechajcie się. To może komuś uratować życie.

Jeśli zaś macie możliwość zrobienia czegoś więcej – nie wahajcie się nawet przez sekundę.


  Chwała Panu.